OD SMACZNYCH I ZDROWYCH PRZEPISÓW po wydarzenia, które wspieramy!

Zdrowie

To warto wiedzieć

Aktualności

Co u nas słychać

Przepisy

Smacznie i zdrowo

Metamorfozy

Wasze sukcesy

Sport

Porady i relacje

Aktualności - Co u nas słychać
Kasia Dziurska następczyni Chodakowskiej i Lewandowskiej

Kasia Dziurska nazywana jest następczynią Ewy Chodakowskiej i Anny Lewandowskiej!

Mistrzyni świata fitness oraz trenerka personalna

Na Instagramie obserwuje ją ponad 200 tys. osób. Zaczynała jako cheerleaderka, jej zespół występował przed meczami NBA z udziałem Marcina Gortata. Niedługo zobaczymy Kasię w zupełnie innym wydaniu: zatańczy w "Tańcu z Gwiazdami". Jak sobie poradzi na parkiecie tanecznym?

Kasiu, kiedy zaczęłaś myśleć o sporcie na poważnie?

To się zaczęło wiele lat temu. Miałam cztery lata, kiedy poszłam na pierwsze zajęcia z rytmiki w moim rodzinnym mieście, Nidzicy. Zauważył mnie wtedy mój późniejszy trener. Dołączyłam do zajęć grupowych, gdzie spróbowałam różnych styli tanecznych. Na początku disco dance i hip-hop.

Pochodzisz z rodziny o sportowych tradycjach?

Rodzice mieli poczucie rytmu. Na parkiet  zawsze wchodzili pierwsi, a schodzili z niego ostatni. Uwielbiali tańczyć na weselach czy innych imprezach rodzinnych, ale nigdy nie zajmowali się sportem. Mój starszy brat także początkowo próbował ze mną tańczyć w zespole. Zresztą do dzisiaj jest bardzo aktywny sportowo, ale robi to jedynie rekreacyjnie.

Miałaś wtedy jakiś idoli tanecznych?

To był dla mnie zupełnie nieznany świat. Nie sądziłam, że moje późniejsze życie będzie związane ze sportem. Pokochałam atmosferę, ludzi związanych ze światem tańca. Poznałam mnóstwo nowych koleżanek, uwielbiałam się przebierać w stroje, błyskotki, buty na obcasie. To była moja wielka fascynacja!

 Ale nie był to taniec towarzyski?

Nie miałam wtedy takich możliwości. W moim małym mieście był tylko jeden trener - pan Andrzej, który nie miał podstaw, aby uczyć tańca towarzyskiego. Najbliższe szkoły tańca towarzyskiego, były oddalone o kilkanaście kilometrów od mojego domu. Rodziców nie było stać na wożenie mnie do innego miasta na zajęcia. Pozostały tylko marzenia. Jak każda dziewczyna kochałam za to film Dirty Dancing!

Później zostałaś cheerleaderką. To też było spełnienie marzeń z dzieciństwa?

Zawsze mi się wydawało, żeby zostać cheerleaderką trzeba skończyć gimnastykę czy akrobatykę. Ja po maturze, wyjechałam z Nidzicy do Trójmiasta i miałam chwilową przerwę od sportu. Zaczęłam studiować, taniec więc trochę poszedł w odstawkę. Któregoś razu zobaczyłam ogłoszenie o naborze do zespołu. Pomyślałam sobie: spróbuję!

Jak wspominasz pierwszy trening?

Zanim doszło do treningów, musiałam przejść przez castingi. Na szczęście poradziłam z tym sobie. Musiałam pokazać własną choreografię, trochę zaimprowizować. Udało mi się dostać do zespołu!

Spodobało ci się?

Pewnie! Praca cheerleaderki kojarzy się pomponami i dobrą zabawą, ale naprawdę to była ciężka praca na treningu. To był zupełnie nowy zespół, wszystkie byłyśmy tam nowe. Osiemnaście dziewczyn, które nie znało się zupełnie, a przecież musiałyśmy się jakoś zgrać. Było warto. Dzięki temu pojechałam do Stanów Zjednoczonych. Nasz zespół wystąpił w trzech meczach NBA. Najpierw na meczu Pheonix Suns, gdzie grał Marcin Gortat, a później dopingowałyśmy go w Waszyngtonie, bo tam się przeprowadził. Występ na meczu NBA to największe marzenie chyba każdej cheerleaderki na świecie. W dodatku byłyśmy pierwszym zespołem z Europy.


Jak wypadłyście na tle Amerykanek?

Były przygotowane bardziej tanecznie. My natomiast pokazałyśmy więcej gimnastyki i akrobatyki. Dużo wyskoków, przewrotów, szpagatów. One natomiast więcej pokazywały takiego "tańca amerykańskiej ulicy". A my robiłyśmy show. I chyba się spodobało. Dla Amerykanów było to coś nowego. 

Miałaś szansę zostać w USA i dostać się do amerykańskiego zespołu?

Nie szukałam takiej możliwości. Już wtedy chciałam robić coś tylko dla siebie. Taniec w zespole przestał mnie ekscytować tak jak na samym początku. Za to zaczął mnie interesować fitness.

Twoje ciało było przygotowane do ćwiczeń siłowych?

Zabawne że, kiedy poszłam na casting do naszego zespołu, usłyszałam, że jestem "za duża". Miałam masywne uda, wąskie ramiona, moje proporcje były zaburzone. Postawiłam sobie za cel pokazać, że się nadaję. Zaczęłam ostro pracować na siłowni. Dość szybko przyniosło to efekty. Schudłam jakieś sześć kilogramów, wysmukliłam się. Zawsze byłam najniższa w grupie, koleżanki z zespołu były wysokie, miały szczupłe nogi. A ja biegałam sprinty, grałam w kosza, więc miałam rozbudowane nogi. Na szczęście później spotkałam trenera, który pokazał mi ćwiczenia, dzięki którym wyrównałam proporcje ciała. Doszła też odpowiednia dieta, zaplanowana tylko pode mnie.

Łatwo ci przyszło zmienić nawyki żywieniowe? 

Życie studenckie nie pomaga w zaplanowaniu odpowiedniej diety. Jadłam nieregularnie i byle jak. Kiedy zaczęłam studiować na AWF-ie, musiałam wszystkiego się nauczyć. Zaczęłam czytać literaturę związaną z dietą, a później spotkałam Akopa, mojego obecnego trenera, który zaczął mi ustawiać odpowiednią dietę. Widziałam jak moje ciało się zmienia. Nauczyłam się kontrolować siebie.

Dzisiaj masz jedne z najlepszych nóg wśród zawodniczek fitness. Pamiętasz swoje pierwsze zawody?

Byłam rozczarowana pierwszym startem. Zajęłam dopiero siódme miejsce, a sześć dziewczyn przechodziło do finału. To było w 2015 roku w Gdańsku. Byłam zła, bo bardzo mocno przygotowywałam się do tych zawodów. Sumiennie trzymałam dietę, wszędzie woziłam przygotowane  posiłki. Nie odpuszczałam sobie nawet w święta. Ale mam taką naturę, że porażka daje mi jeszcze większego "kopa" do pracy nad sobą. Wiedziałam, że na następnych zawodach już nie popełnię tych samych błędów. Na szczęście okazało się, że miałam rację (śmiech). To właśnie restrykcyjnej diety nie wytrzymują amatorzy sportów siłowych. Początki rzeczywiście są ciężkie. Trzeba się przestawić na inne nawyki. Ja wstawałam rano, żeby ugotować sobie jedzenia na cały dzień. Chodziłam z dwiema torbami - jedna na trening, a druga była z jedzeniem. Nawet kiedy jechałam na wakacje, organizowałam sobie na miejscu produkty potrzebne do mojej diety. Gotowałam i porcjowałam je na cały wyjazd. To wszystko wymaga dobrej organizacji.


Ile zjadasz dziennie kalorii?

Obecnie 2100 kcal. Trenuję pięć razy w tygodniu. Są to treningi siłowe, ostatnio też akrobatyczne, które wymagają ode mnie dużo energii. Staram się dziennie utrzymać bilans zerowy. Ważna jest równowaga.

Podobno uczysz też dziewczyny, które startują w zawodach chodzenia na wysokich obcasach?

Niektóre z zawodniczek mają z tym duży problem. Mnie pomogła przeszłość taneczna, ale może także naturalny talent do chodzenia na szpilkach. Dziewczyny przyjeżdżają teraz do mnie nawet z innych miast i proszą, abym nauczyła je pozowania na obcasach. Albo po prostu chcą nauczyć się chodzić prywatnie. Wiele dziewczyn ma niską samoocenę, nie potrafią poczuć się dobrze na obcasach. Pomagam im odnaleźć kobiecość.

Kiedy odkryłaś, że masz wpływ na inne kobiety? 

Moi najbliżsi przyjaciele dostrzegli, że mam zdolność w tym kierunku. Kiedy po raz kolejny usłyszałam od koleżanki: Kaśka, skoro mnie tak dobrze zmotywowałaś, to może założysz fanpage i zaczniesz pomagać innym dziewczynom? Postanowiłam spróbować i tak powstały moje pierwsze konta na kanałach społecznościowych.

Od razu zaskoczyło?

No coś ty. To jest proces, który wymaga czasu. Wtedy już na rynku była Ewa Chodakowska, zaczynała się moda na fitness. 

Ewa Chodakowska nie lubi siłowni. Ty wręcz przeciwnie. Jakie są zalety i wady siłowni?

Jeśli ktoś nie wie od czego zacząć, niech nie próbuje na własną rękę. Wtedy może nabawić się kontuzji, albo rozbudować jedną cześć ciała inaczej niż chciał. Wiele dziewczyn pisze do mnie, że np. przez kilka miesięcy robiła przysiady, bo chciała mieć lepsze pośladki, a zamiast tego rozbudowały jej się uda. Ja na przykład przez dwa lata, w ogóle nie trenowałam nóg, żeby wyrównać proporcje. Odpowiadam na podobne pytania i pokazuje wszystko na moich kanałach społecznościowych. Widzę, że dziewczyny zaczynają szybko łapać. Odpowiednia edukacja jest najważniejsza w fitnessie.

Są też kobiety, które tylko się odchudzają, a za ćwiczeniami nie przepadają.

To błąd. Aby zadziałało, ważne jest łączenie trzech elementów: treningu, diety i regeneracji. O tym też ludzie zapominają, że nie można spać cztery godziny i jednocześnie trenować. Mięśnie budują się i regenerują przede wszystkim podczas snu. Innym błędem jest na przykład robienie treningu cardio, a później uzupełnianie energii batonem "fit", który tak naprawdę ma w sobie mnóstwo słodzików.

Jakie są niebezpieczeństwa odchudzania się na "własną rękę"?

Oglądam na Instagramie profile dziewczyn, po których od razu widzę, że mimo pozornej chudości mają na przykład dużo tłuszczu w tkance podskórnej. To są tak zwane "skinny fat", czyli inaczej szczupłe grubasy. Takie osoby, mają bardzo wysoki wiek metaboliczny: na przykład w wieku 18 lat, mają wiek metaboliczny czterdziestolatki. Często przytrafia się to osobom szczupłym, które mają otłuszczone narządy wewnętrzne. To efekt złego odżywiania, nie wpływającego na ich wygląd zewnętrzny, ale zaburzającego pracę narządów: serca, jelit itp. Te osoby mogą nawet nie wiedzieć, że w przyszłości czeka je miażdżyca albo nadciśnienie.

Jakie są pierwsze symptomy złego odżywiania?

Osłabienie, które mogą być sygnałem problemów z tarczycą. Dlatego zawsze przed pierwszym treningiem, wymagam od moich podopiecznych aktualnych badań. Innymi niepokojącymi objawami jest senność, zadyszka nawet przy niewielkim wysiłku, bolące stawy, psujące się zęby... Tych objawów może być naprawdę dużo.

 Co jest Twoim największym sukcesem?

 Mistrzostwo świata w fitnessie w 2016. Rok temu debiutowałam na Arnold Classic w Barcelonie, najbardziej prestiżowych zawodach kulturystycznych na świecie. Zajęłam tam drugie miejsce w kategorii Fitness Gimnastyczny Kobiet.

 Twoje największe marzenie?

 Być zdrowa, robić to co kocham jak najdłużej się da. A prywatnie, oczywiście chcę się zakochać i mieć szczęśliwą rodzinę.


Zobacz też:

Uruchomienie projektu sklep zdrowie

 


 

 

 

 

 

katarzyna dzi
mistrzyni świata fitness
fitness mistrzyni
Spodobał Ci się nasz artykuł? Polub nasz fanpage!
POLECANE ARTYKUŁY
Uruchomienie projektu-Sklep smacznie i Zdrowo
Profesjonalne doradztwo- wykształcona, kompetentna obsługa